Leki Nieskategoryzowany Przeciwlękowe Świat według Sary

Znowu wenlafaksyna

Zaczynałam od dawki 37,5 mg, po jakimś czasie doszłam do dawki bazowej 225 mg na dobę Wenlafaksyny o przedłużonym uwalnianiu. Działała niesamowicie dobrze przez około 5 lat. Mogłam znowu jeździć autobusem, autostradą i wchodzić do sklepów w których wchodzi się jednymi drzwiami, a wychodzi innymi etc. Niestety pomimo zapewnień mojej byłej Pani dr Psychiatry, że nie możliwym jest by przestała działać ze względu na jej skład, stało się. Stwierdziła, że nie jest w stanie mi bardziej pomóc. Wtedy to zaczęłam szukać innego psychiatry, ponieważ nie potrafię pogodzić się z tym, że nie ma dla mnie szans na normalne życie. Od świętej pamięci cioci Beatki dowiedziałam się że w naszym mieście otworzył przychodnię Polski psychiatra dr Wojciech Staniek. Oczywiście z radości wnet pobiegłam do niego. Wtedy to zaczęliśmy zwiększać dawkę Wenlafaksyny, na jakiś czas 375 mg przywróciło mi zdrowie. Niestety nie na długo. Wówczas poszliśmy dalej i na moją odpowiedzialność zastosowałam 450 mg (po rozmowie z doktorem Wojtkiem). Niestety i to zawiodło. 2 tygodnie później doszłam do wniosku, że muszę zacząć schodzić z dawką i zacząć szukać innego leku o podobnym działaniu lecz odrobinę innym składzie chemicznym. Na dzień dzisiejszy(od kilku miesięcy) udało mi się zejść na 150 mg, aż do wczoraj. Dziś ponownie z desperacji podwyższyłam o 37,5 mg. Nadal szukam leku, nawet natrafiłam na coś.

Podobno, nie wiem czy na pewno i kiedy, ma wejść na rynek lek Anksofaksyna. O podobnym składzie. Zawsze to jakaś nadzieja.

Jest też Deswenlafaksyna i to będzie temat mojej następnej rozmowy z lekarzem. Lecz zanim to nastąpi doinformuję się jeszcze.

1Shares
Back To Top
1Shares
%d bloggers like this: