Świat według Sary

Wspomnienie Trucizna

Gdy mialam napewno mniej niz 10 lat, mama przyniosla do domu szklana butelke po ostromeckej lub oranzadzie wypelniona przezroczysta ciecza wspominajac cos ze to trucizna i ze nie mam prawa tego otwierac a tym bardziej pic i wyszla. „Pije” do tego ze pomimo grozby i strachu musialam ja otworzyc wsadzilam palec do srodka i posmakowalam, bylo bez smaku. Juz w tak mlodym wieku nie potrafilam radzic sobie z zakazami. Mozliwe ze juz wtedy rozwijal sie we mnie „Pan Border.”

0Shares
Back To Top
0Shares