4 grudnia 2020

Psyche SoS

Anna Meinhaus

STEPPS wściekłość

10.03.2020

Odbyła się terapia jak co tydzień. Każdy mówił o swoich uczuciach i próbował coś wywnioskować z innych wypowiedzi. Terapeuta chcąc dobrze próbował ze mną omówić moje uczucia i odczucia wywołał we mnie narastającą wściekłość którą powoduje u mnie lęk. Na koniec popłakałam się z bezsilności, chciałam krzyczeć na całe gardło, wydrzeć metaforycznego potwora z klatki piersiowej który sprawiał mi ból i lęk. Żeby ukoić uczucia ścisnęłam krzak z ogromnymi kolcami, pomogło na chwilę. Później już tylko wyłam i pytałam świat ”dlaczego?” Tego wieczoru byłam zdołowana. Na szczęście następnego dnia doszłam do siebie. Bardzo się boję że drapanie w murze za którym wszystko starannie segreguję skończy się w najlepszym razie pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Dziś jest już 18.03.2020 i nie myślę o tym co było na ostatnim spotkaniu. Niestety już ten napad lęku i wściekłości zostawił we mnie uraz. W tym tygodniu terapia odpadła nie z mojego powodu. Najśmieszniejsze jest to że 3 dni po ostatniej terapii znalazłam 3 wióry w dłoni i zachodziłam w głowę skąd się wzięły heh.. po jakimś czasie jednak wpadłam na to że to ten pieprzony krzak… Na tym kończę opis terapii z dnia powyżej.