23 września 2020

Psyche SoS

Anna Meinhaus

STEPPS 3, ucieczka

I byłam na terapii po raz 3. Z każdym razem jest trudniej. Zaczynam zauważać jakimi murami otoczyłam swoją psychikę. Gdy inne pacjentki opowiadały swoje samopoczucie z zeszłego tygodnia musiałam się nieźle naćwiczyć by zablokować wszystkie możliwe uczucia. Bardzo się boję, że gdy wsłucham się w nie to wybuchnę jak bomba atomowa.

Szczerze obawiam się następnych spotkań.

Jako, że pacjentki mają wiele podobnych odczuć do moich jest mi jeszcze trudniej. Raz na jeden moment wsłuchałam się w jej odczucia i porównałam z moimi. Chciałam wybiec, krzyczeć, ja nie chcę umierać. Bardzo się boję tej konfrontacji. Boję się że po raz czterdziesty któryś będę musiała zamknąć się w szpitalu by ratować siebie i rodzinę dla której żyję.

Zaznaczam nigdy nie byłam zmuszona przez kogoś do pobytu w szpitalu psychiatrycznym, nigdy.

Znam dość dobrze swój organizm, swój tok myślenia i wiem kiedy robi się dla mnie zbyt niebezpiecznie, wtedy zgłaszam się na oddział. Następnie zapadam w depresję nie rozmawiam z nikim. Krzywdzę się. Lecz po to tam jestem by się chronić by nie móc przegiąć. Ale się zapędziłam. Stańmy na tym, że się obawiam następnych spotkań terapii grupowej.

Do następnego. Trzymajcie się, ja też się postaram.