Świat według Sary

Przebieg obsesji w moim wykonaniu

Obsesja/e

 

Tygodnie wolne od obsesji wcale nie sa takie fajne jakby sie moglo wydawac. Odczuwam bardziej wewnetrzna pustke i to ze nic w zyciu nie osiagnelam. Obecnie mam juz +- 5 tygodni wolnych od obsesji, lecz czuje ze nadchodzi nastepna. Jeszcze nie wiem jaka i jak dlugo bedzie trwala. Przerabialam juz: szycie na maszynie, robienie branzoletek, gra w sims 4, nauke jezykow komputerowych i szkicowanie, reszty nie pamietam. Zajecia te zajmuja mi od 8 do 17 godzin na dobe bez poczucia czasu. Faktem jest, ze w ostatnich dniach zaczelam myslec bardziej tworczo. Coraz ciezej jest mi myslec o czymkolwiek innym niz o minionych obsesjach. Zaczynam zajmowac sie kazda po kolei sprawdzajac czy podoba mi sie tak jak w trakcie pelnej obsesji. Niestety nie umiem sie skoncentrowac na zadnej tak jak bym tego chciala. Wydaje mi sie ze jakas czesc mnie bardzo lubi miec obsesje, poniewaz tylko wtedy czuje ze robie cos waznego i potrzebnego, lecz jak wiecie to tylko zludzenia wywolane choroba.

Kto z nas nie chcial by czasem zyc w swiecie zludzen,

Kiedy prawdziwy swiat,

jest tak prawdziwy.

W kilka godzin napisalam cos ocencie sami. 

Ciemno czerwony murowany dom znacznie odbiegal wyglądem od znajdujących się dookoła budynków. Brązowe drzwi wejściowe i kremowe ramy okienne rozpadają się przez nieuchronny upływ czasu. Zwnętrzne Ściany pokryte są wysuszonymi gałęziami klebiacymi się wokół okien. Zamieszkiwała tu Hilda, wdowa po zmarłym generale Johnson’ie. Jedyną dobrą rzeczą jaką zrobiła to zapisała Jimowi dom w razie gdyby zmarła, wraz z przynależącą do niego ziemią. Pół roku temu Jim podpisał papiery i  wprowadził się do posiadłości. Na pierwszy rzut oka budynek był zwyczajny. Jim otworzywszy drzwi wnet upadł, odór wydobywający się z wewnątrz powaliłby umarłego. Nałożyl rękaw na nos wszedł.

W powietrzu unosił się swąd starości, odchodów i jeszcze jeden zapach którego nie byl w stanie opisać. Na ścianach leżała tapeta, lecz także ona wyglądała jakby chciała stąd uciec. Dom posiada 5 pokoi, z czego 4 na piętrze, na parterze znajduje się salon kuchnia, łazienka i zejście do piwnicy.  Jim postanowił doprowadzić dom do stanu używalności i zamieszkać w nim.

 

Budzik 6.30 20 maja

 

Przeciągając się nacisnął dłonią czarny przycisk wystający z zegarka. Usiadł na łóżku z nogami skierowanymi ku podłodze, po czym wstał i podrapal się po posladkach.

 

No doczekałeś się chłopie!  

 

Pospiesznie włożył na siebie zielony t-shirt i przetarte krótkie spodenki, następnie pobiegł do auta. Gdy wjeżdżał na dworzec zauważył Jeane z daleka. 

     Wtulili się w siebie jak świeżo zakochani. Także dzieci wskakiwaly na nich z radości. Gdy już ochloneli, wybrali się w podróż do nowego domu.

  Pierwsze do środka wbiegły dzieci. Już na przedpokoju Tina rozcięła sobie rękę o wystający gwóźdź. W kilka sekund podłoga zalała się krwią. Jeane pracowała jako pielęgniarka, dokładnie wiedziała jak należy postępować w takich sytuacjach. Obmyla ranę nadal uciskając. Gdy krwawienie ustapilo okazało się,  że to niewielka rana, a metal przeciął małe naczynie krwionośne, stąd tyle krwi.

  Chłopcy już pozajmowali sobie najlepsze pokoje i Tinie został ten najmniejszy, z zakratowanym oknem i dziwnymi drzwiczkami w ścianie. Zmęczona podróżą położyła się na łóżku w swojej ulubionej różowej pościeli. Przez kilka minut wpatrywala się w sufit na którym namalowane były dziwne znaki.

 

    Tina! Billy! Tom!

Zawołała Jeane.

 

Zejdzcie na kolację, przygotowałam wasz ulubiony makaron z pesto!

 

Billy jak zwykle pierwszy wpadł do kuchni wnet wywracajac krzeslo. Potem Tom. Lecz Tina nadal pozostawała na górze.

 

Zaniepokojona Jeane poszła na piętro sprawdzić co tak zajęło dziewczynkę że nie usłyszała jej wołania.

 

Zapukała w drzwi, pewnie nacisnela na klamkę i zaglądając do środka zapytała:

Tina? Jesteś tu?

 

Pokój wydawał się być pusty. Więc wycofała się by zajrzeć do innych pomieszczeń, nagle usłyszała głos wydobywajacy się z pokoju.

 

Przecież bym ją  zauważyła- pomyślała.

 

Ponownie zajrzała do izby, Tina leżała na łóżku wciąż wpatrując się w sufit.

 

Jeane- Tina kolacja!

Tina – o, cześć mamo, już biegnę

 

Odpowiedziała wesoło  i ruszyła w stronę schodów.

 

Pewnie nie jest poprawnie, ale trudno. 

Pozdro!

0Shares
Back To Top
0Shares